Sprzedaj te cholerne 10 sztuk

Sprzedaj te cholerne 10 sztuk

Masz niepowtarzalny pomysł na biznes, prawdopodobnie związany z zarabianiem przez Internet. Zlecasz więc zrobienie strony, załatwiasz agencję reklamową i firmę pozycjonującą. Zapomniałeś tylko o jednym.

, foto: © Amir Kaljikovic fotolia

To niesamowite jak często słyszę taką historię:

mam super pomysł na biznes. Szwagier mówi, że sam by lepiej nie wymyślił, a syn sąsiadki z czwartego piętra zaprojektuje mi logo. Zleciłem już zrobienie strony i papieru firmowego, zrobiłem ulotki i wynająłem firmę pozycjonującą. Uważam, że moja strona firmowa będzie najlepsza, a pozycjonerzy już wybrali najważniejsze słowa kluczowe w mojej branży.

A może byś tak coś sprzedał?

Ci wszyscy ludzie zapominają o jednej, drobnej sprawie: może najpierw, zanim jeszcze wydasz swoje ciężko zarobione pieniądze, po prostu znajdź jakiekolwiek osoby, które kupią twój produkt?

Nie takie osoby, które powiedzą, że twój produkt im się podoba, ale takie, które go kupią.

Jak wystartowałem z nową usługą

Jakiś czas temu zacząłem proponować usługę dzięki której właściciele stron internetowych mogą zarabiać o co najmniej 100% więcej na reklamach.

Jako że prawie każdy właściciel strony chce zarabiać więcej mogąc skupiać się na dostarczaniu wartościowej treści, bez problemu znalazłem pierwszych klientów.

Przy tym:

  • nie miałem strony internetowej promującej usługę,
  • nie miałem nazwy produktu,
  • nie miałem umowy przygotowanej przez prawnika (ani żadnej innej),
  • i nawet nie pomyślałem o tym, żeby robić jakiś papier firmowy.

To naprawdę jest zbędne na początkowym etapie!

W zasadzie całość komunikacji z pierwszymi klientami odbywała się w ramach bezpośredniego kontaktu, w dużej mierze przez e-mail. Dopiero po optymalizacji stron dla 10 klientów (plus własne witryny) postanowiłem zrobić stronę i ruszyć z marketingiem.

Kiedy tworzyć markę?

Oprócz oczywistych korzyści, jaką jest oszczędność pieniędzy na te wszystkie zbędne rzeczy, jest jeszcze kilka plusów z odłożenia robienia całej otoczki na później:

  1. Mając bezpośredni kontakt z klientami dowiedziałem się jakie mają wątpliwości i zrobiłem FAQ.
  2. Bez publicznego cennika mogłem zaoferować każdemu indywidualną cenę i dowiedzieć się ile klienci rzeczywiście zapłacą za usługę (nie ile mówią, że by zapłacili).
  3. Mogłem zaproponować różne warianty usługi (pełne wdrożenie, przygotowanie samej grafiki itd.) i wybrać najlepszy.
  4. Zdobyłem podstawowe informacje, dzięki którym będę mógł przygotować skrypt sprzedaży dla handlowca.
  5. Dostałem referencje do umieszczenia na stronie.

Przy okazji warto dodać, że punkt drugi udawadnia tezę mówiącą, że produkt jest warty tyle, ile ktoś za niego zapłaci ;).

I jeszcze jedno: nie wymyślaj koła na nowo

Oczywiście to co zrobiłem nie jest niczym genialnym i niespotykanym. Ktoś opowiadał mi o gościu, który po usłyszeniu od szwagra/sąsiada typowego WOW, to świetny pomysł na produkt! Kupiłbym to, gdybyś taki miał! odpowiadał świetnie się składa, bo akurat mam parę egzemplarzy w bagażniku! Zaraz ci go przyniosę i od razu będziesz mógł zapłacić.

Oczywiście zwykle kończyło się na wykrętach osoby, która przed chwilą była zafascynowana produktem.

Podobny trick stosuje Tim Ferriss, autor 4-godzinnego tygodnia pracy. Kiedy ma pomysł na produkt, przygotowuje stronę sprzedażową, a kiedy tylko ktoś poda dane potrrzebne do zakupu, informuje, że produkt jest niedostępny. Istotne jest, żeby poinformować o tym dopiero kiedy osoba jest już zdecydowana na zakup. To podejście sprawdza się, kiedy stworzenie landing page’a (strony sprzedażowej) to stosunkowo niewielki koszt w porównaniu ze stworzeniem produktu.

Subscribe to our mailing list

* indicates required

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *