24 godziny z życia freelancera – czy Ciebie też to spotyka?

24 godziny z życia freelancera

Planujesz zostać freelancerem albo zająć się własną firmą? Zobacz co będzie Ci się przydarzać każdego dnia.

, foto: ©konradbak fotolia

Tak. Myślę, że to ten moment, w którym mogę napisać co jadłem na śniadanie i może Cię to zainteresować. Przynajmniej jeśli planujesz porzucić pracę od 9 do 17 i zająć nią sobie cały dzień.

Zastrzegam, że opisywany dzień jest raczej nietypowy, ale zawiera kilka elementów typowych dla osoby prowadzącej własną działalność/ mikroprzedsiębiorcy/ bezrobotnego freelancera.

1:00 Pierwszy raz od wielu tygodni męczę się zaśnięciem. Myślę o różnych sprawach związanych z projektem, którym niedługo będę się zajmował i jakoś nie mogę przestać.

Dopiero szybka, ale niezawodna medytacja pomaga. I nie, nie nie jestem żadnym nawiedzonym buddystą ani nie należę do żadnej sekty – to po prostu fajna technika na zrelaksowanie się bez zbędnej filozofii.

Już pora wstać, wyruszyć z… łóżka

7:00 Budzik. Włączam drzemkę, żeby jeszcze 10 minut pospać.

9:00 Drzemka się przedłużyła – czasem się zdarza, chociaż zwykle wstaję ok. 7-7:30. Prawie nieprzytomny sięgam po telefon, żeby przejrzeć e-maile (po nagłówkach), Facebooka i newsy z wczoraj.

9:30 Jestem już na tyle przytomny, żeby dojść do łazienki. Pierwszy sukces tego dnia :).

9:45 Śniadanie. Ta… śniadanie. Akurat parę dni siedzę sam i nie chce mi się robić większych zakupów dla jednej osoby. W lodówce:

  • trochę wędzonego łososia,
  • pół melona,
  • kiełki słonecznika,
  • jeden jogurt,
  • sok.

No to będą tosty z łososiem i kiełkami. Do tego pyszna kawa (niech żyje pijarowiec od którego dostałem kiedyś ekspres ;).

I nie, nie jestem w żadnej sekcie jedzącej kiełki.

10:28 Zerkam jeszcze raz na nadawców i nagłówki e-maili, później na listę rzeczy do zrobienia (jakieś 20 pozycji na najbliższe parę dni). Entliczek, pentliczek – wiem już co będę teraz robił. A poważnie, to GTD pozwala całkiem szybko wybrać co teraz najlepiej robić.

10:30 W oddanym wczoraj projekcie są drobne poprawki do zrobienia (a w zasadzie rzeczy, które wynikły dopiero przy oddawaniu projektu, a o których nie było wcześniej mowy). Zapamiętaj: zawsze pojawią się nowe założenia po oddaniu projektu. Uwzględniaj poprawki wyceniając projekt i z góry je dolicz lub wyraźnie zaznacz: każda zmiana XXX złotych. Nie krępuj się z liczbą zer w XXX.

Poprawek nie będzie? Super, dasz klientowi zniżkę. Albo i nie.

Myślisz, że zrobienie przelewu to taka prosta sprawa?

11:30 Kolejna rzecz z listy. Zebrało się parę przelewów do zrobienia, więc można już zacząć sesję bankową (dwa razy na miesiąc wystarczy). Generalnie jest tak, że zrobienie jednego przelewu zajmie Ci pół godziny, a zrobienie 10 przelewów 30 minut, więc warto łączyć tego typu sprawy w sesje.

Oczywiście jeśli jesteś małą firmą, to zrobienie przelewów to nie jest taka prosta sprawa. Zasada numer trzy: za co tylko się da, płać kartą kredytową. Nawet jeśli aktualnie nie muszę tego robić, to dla zasady robię. 73% małych firm ma problemy z płynnością. Przecież jako pionek nie mogę powiedzieć Googlowi, żeby nie płacił mi 26 dnia miesiąca jak wszystkim, tylko 18, bo 20 muszę zapłacić pozycjonerom.

Mało tego. Płacę tą kartą, która ma najdalszy termin spłaty. Kiedy pani z banku wypisuje za Ciebie wniosek o kartę, pyta o coś takiego jak dzień, w którym ma się zaczynać okres rozliczeniowy. Wbrew pozorom to ma znaczenie, bo mając 2-3 karty możesz sobie tak wszystko ustawić, że zawsze płacisz dopiero za 45 dni. Podziękujesz mi, kiedy uratuje Ci to budżet (zwłaszcza jeśli masz mało dużych klientów).

Sesję telefoniczna czas zacząć

12:05 Przy próbie spłaty jednej karty okazuje się, że mam zablokowany dostęp do strony banku. To akurat prywatna karta, więc zamiast dzwonić na komórkę pani Oli, muszę dzwonić na infolinię, gdzie przypadkowy pan Sebastian nie może niczego zrobić i musi przekierować mnie do losowej pani Kasi, co trwa miesiąc.

Przy okazji weryfikacji muszę podać adres. Okazuje się, że zapomniałem go zmienić kiedy parę miesięcy temu się przeprowadzałem (kolejna wada prywatnej karty: nie mam tam wirtualnego adresu). W efekcie rozmowa rozwleka się do 10 minut zamiast 20 sekund.

12:15 Skoro już zacząłem sesję telefoniczną, to ją kontynuuję. W trakcie rozmów wrzucam jakieś rzeczy do prania, ogarniam trochę mieszkanie itd.

Znajomy z którym może nawiązać się jakaś współpraca chce zjeść szybki obiad, co zważywszy na stan mojej lodówki (jogurt, melon, kiełki, sok) jest dobrym pomysłem. Również GTD mówi, że powinienem iść z nim na obiad.

12:40 Wykreślam z listy dokończenie projektu, przelewy i rozmowy. Do obiadu jeszcze 50 minut, w tym 8 na spacer z domu do Rynku i zero minut na szukanie miejsca parkingowego. Mieszkanie blisko centrum jest zdecydowanie fajne.

Na liście są jeszcze rzeczy do zrobienia, które dałoby się upchnąć w te 40 minut, ale czytnik RSS-ów zwycięża.

13:20 Wychodzę do Rynku. Czy wspominałem, że mieszkanie w centrum jest fajne?

13:30 Chińska zupa z jakimś typem pierogów i czymś, co prawdopodobnie było kiedyś mięsem. Dobra. Znajomy przedstawi budżet. Też dobry :).

14:40 Po drodze do domu idę do sklepu. W kolejce przeglądam maile i Fejsa.

20% czasu poświęć na emeryturę

15:00 Popijając koktajl z melona analizuję statystyki własnych stron.

Przeciętny etatowiec poświęca około 20% swojej wypłaty na składkę emerytalną. Przy założeniu, że ja pracuję efektywnie 6h dziennie i chcę zachować te same proporcje, powinienem codziennie poświęcić godzinę na rozwój biznesu, który da mi przyszłą emeryturę. Sorry, ale nie wierzę nawet w odpowiednik 705 złotych, jaką to emeryturę ZUS obiecuje przedsiębiorcom.

Czemu o tym piszę? Własne strony mają być taką moją emeryturą (tylko osiągniętą do trzydziestki). Jak na razie mam półroczne opóźnienie względem planu, ale jest jeszcze do nadrobienia.

15:45 OK, strony przeanalizowane. Ostatnie zmiany podniosły przychód o 3% (przy przychodzie z 1000 odsłon na tyle wysokim, że ludziom opłaca się zapłacić 1000-3000 złotych, żebym przerobił ich strony według tego samego wzorca). Ruch niestety regularnie spada – pozycjonerzy się nie popisują.

Zerkam do dziennika co przyniosło mi ten 3% wzrost i wprowadzam poprawki na 20% stron z największym ruchem.

Co tam słychać u konkurencji?

17:00 Skoro już koncentruję się na stronach, pora na analizę konkurencji. Nie od dziś wiadomo, że mistrzowie marketingu pracują w dwóch branżach: w hazardzie i porno. W Polsce jest jeszcze Kwejk, który robi reklamowe cuda. Staram się zbytnio nie rozpraszać analizując co tam nowego w pornobiznesie ;).

17:20 Znajduję jedno fajne rozwiązanie, które mogę przetestować u siebie, wdrażam, zapisuję w dzienniku. Zajmuje mi to dosłownie parę minut, a efektem będzie prawdopodobnie podniesienie przychodów o kolejnych kilka procent. Sporo firm opierających się o Internet pewnie dałoby się pokroić za podniesienie przychodów o 3% w parę minut, ale tak naprawdę to większość z nich robi takie błędy, że powinny zarabiać o 300% więcej.

17:30 E-maile. Nuuuudy.

Pora odejść od komputera (przynajmniej na trochę)

18:00 Porządna kolacja, bo przecież przez cały dzień prawie nic nie jadłem. Do kolacji książka.

19:00 Sprzątanie w kuchni (tak jak ze wszystkim, posprzątanie po całym dniu zajmie mi tyle samo, co po samej kolacji).

19:45 Obmyślam pomysł na pewną kampanię za którą może wpaść jakiś piniondz i na jakiś czas zupełnie się temu oddaję. Wymyślanie to fajne zajęcie, bo jest relaksujące, twórcze i nie wymaga komputera. Nic dziwnego, że sporo osób wymyśla różne rzeczy. Problem w tym, że na wymyślaniu się kończy, a jeśli nawet coś robią, to po tygodniu zmieniają zdanie. Dobra, wymyśliłem. Do listy zadań do zrobienia dodaję wysłanie potencjalnym partnerom propozycji współpracy.

>>>Poznaj 3 słowa przez które dobrowolnie stoisz w miejscu

21:50 Włączam jakiś film, ale jest nudny (zwłaszcza jeśli ogląda się go samemu), więc kiedy w połowie przerywa mi telefon, bez skrępowania przeciągam rozmowę.

22:54 Nie chce mi się kończyć filmu, więc jeszcze szybko przeglądam Fejsa i RSS-y. Tym razem jako typowy konsument treści.

23:41 Prysznic.

~1:00 Zasypiam nad książką. Jutro kolejne wyzwania :)

Subscribe to our mailing list

* indicates required

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *