Oto jak zamieniam marzenia w cele i Ty też możesz

Odyseja sukcesu

Jak wiele razy robiłeś listę postanowień noworocznych? Z ilu z nich rezygnowałeś? A może za każdym razem wypowiadałeś trzy słowa, przez które wciąż stałeś w miejscu?

Tekst: , foto: Chris Willis, ARTYKUŁ SPONSOROWANY

Z Przemkiem, coachem jednocześnie prowadzącym własną firmę, spotykam się w jednym z wrocławskich lokali. Cieszę się, bo z każdego spotkania z nim wynoszę wiedzę, która przekłada się na realne i namacalne korzyści (również finansowe).

Mimo że spotykamy się w innym celu, Przemek opowiada o swoim nowym projekcie – Odysei Sukcesu, który ma nauczyć mieszkańców Wrocławia skutecznego wypełniania postawionych celów. Wygląda na to, że będzie to największe wydarzenie związane z rozwojem osobistym we Wrocławiu.

Zamieniaj cele w marzenia – nie odwrotnie

Jako że pracuję samodzielnie, wiem, jakie trudne jest osiąganie wyznaczonych celów, zwłaszcza, jeśli nikt nie stoi Ci nad głową.

Jestem przekonany, że Tobie też zdarzyły się sytuacje, w których zrobiłeś listę celów do osiągnięcia. Jako że mamy początek roku, mogło to być dosłownie parę dni temu. Być może zaplanowałeś kiedy zrobisz część punktów z listy. Jednak nie oszukujmy się – dla znacznej części osób cele nadzwyczaj często pozostają marzeniami. Cele wydają Ci się za trudne, a terminy – odległe. Tymczasem podchodząc metodycznie do ustalania celów możesz zamienić marzenia w realne cele i je osiągać.

Przykład? Dla wielu osób marzeniem jest dochód pasywny. Postawiłem sobie za cel stworzenie zautomatyzowanego mikrobiznesu dającego przychód 20 euro dziennie (w razie choroby nie liczę na żadną pomoc z ZUS-u).

Skutek uboczny spełniania marzeń

Pamiętam dokładnie jak Przemek powiedział zautomatyzowany biznes? Już mi się to podoba! Miał rację. Mi też to się podobało, szczególnie gdy 30 grudnia po raz pierwszy osiągnąłem wynik, który postawiłem sobie za cel (a nawet znacznie go przekroczyłem). Raport z zarobków utwierdził mnie w przekonaniu, że to możliwe.

Jednocześnie za każdym razem, kiedy widzę zaliczony cel (albo spełnione marzenie), pozytywnie nastrajam się do kolejnych projektów. To całkiem przyjemny skutek uboczny.

Kluczem jest właśnie metodyczne podejście do stawiania sobie celów. A co konkretnie robię?

1. Stosuj listy zamiast kalendarza

Kalendarz stosuję tylko do zapisywania spotkań umówionych na konkretną godzinę. Nigdy nie wpisuję za tydzień od 9 do 13 pracuję nad zleceniem. Gdyby coś mi wypadło i musiałby przełożyć to zadanie, chodziłbym zły, przez co kolejne zadania by mi nie szły. Prostsze jest stosowanie list zadań do zrobienia i odhaczanie kolejnych punktów. Po co zadręczać się, że coś idzie niezgodnie z planem, skoro planu nie ma?

Oczywiście nie wymyśliłem tego sam – to technika będąca elementem systemu GTD stworzonego przez Davida Allena (Odyseja Sukcesu również wykorzystuje wiedzę Davida Allena).

2. Mierz każdy wynik i konkuruj z innymi

Żeby się za coś zabrać, potrzebujesz motywacji. Jeden z moich aktualnych celów to znalezienie się w grupie 5% najbardziej produktywnych osób na świecie (mierzone przez RescueTime).

Kolejny sposób to nagroda za wykonane zadanie. Mój mikrobiznes nie ma przynosić pięciocyfrowej sumy miesięcznie. Ma wystarczyć na Jaguara. Zauważ, że obydwa cele są mierzalne.

Na Odysei Sukcesu poznasz bardziej zaawansowane sposoby na osiąganie stanu motywacji.

3. Nigdy, absolutnie nigdy, nikomu nie zazdrość

Krzysiek Lis z Zarabiania na blogu jest uznawany za eksperta, bo zarabia 1500 złotych miesięcznie na AdSense? Jak on śmie! Dalej: nie klikaj w jego reklamy – przepisuj ręcznie adresy. Dlaczego ktoś ma na Tobie zarabiać? – takie podejście jest cały czas obecne.

Na Odysei Sukcesu również będzie mowa o zdobywaniu zasobów

Dla mnie to oznacza tylko tyle, że skoro on może, to ja też. Ma 100.000 odsłon na swoich zarabiających stronach, co dla większości osób jest barierą nie do pokonania? Dla mnie to motywacja do znalezienia takich zasobów.

4. Nie zrażaj się kosztami

Wróćmy do tego Jaguara, który jest tylko jednym z celów na ten rok. Po podsumowaniu ich cen wyszła mi dość duża kwota, której miesięcznie potrzebuję, a której teraz nie mam. Czy to oznacza, że powinienem porwać listę noworocznych celów i wyrzucić ją do kosza?

Skądże. Mój sposób myślenia jest inny. Po prostu mam rok na podniesienie zarobków (co wpisuje się w inny, długoterminowy plan). To jest konkretny cel do osiągnięcia.

Czy same marzenia noworoczne wystarczą?

Te 4 techniki pomagają mi zamienić marzenia w cele i krok po kroku je osiągać. Jednak nie oszukujmy się: nie wystarczy zrobić list, podrzeć kalendarza i zainstalować paru programów. Nie wystarczy nawet szkolenie dotyczące produktywności. Musisz działać.

PS korzystając z tego linku partnerskiego możesz zagwarantować sobie udział w szkoleniu Odyseja Sukcesu i oszczędzić nawet 375 złotych.

Subscribe to our mailing list

* indicates required

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *